New to Busy?

Dominikana z plecakiem - #1 może jednak wylądujemy

3 comments

verticallife
61
last month4 min read

Read this post on TravelFeed.io for the best experience


Plecak już spakowany i zaopatrzony w niezbędne drobiazgi. Sprawdzam jeszcze raz, najważniejsze rzeczy są w środku - dokumenty, paszport, aparat, przejściówka do gniazdka, środek na komary. Chyba wszystko jest.

Siedzę w Unibusie sunącym autostradą w kierunku Krakowa. To stamtąd mały, niebiesko biały samolocik irlandzkiego przewoźnika ma nas zabrać do Madrytu. Tam jesteśmy już umówieni z Asią, sympatyczną Polką, która jest na Erasmusie właśnie w Madrycie.

Wsiadając do samolotu robi się małe zamieszanie.

-nie może Pan siedzieć w tym miejscu, te miejsca są kluczowe dla rozłożenia ciężaru w samolocie.

słyszę rozmowę stewardesy z jednym z pasażerów. No tak, tylko, że od początku lutego 2014 Ryanair wprowadził politykę numerowanych miejsc (przydzielanych automatycznie przez komputer), więc dziwi mnie trochę, że najpierw przydzielają miejsca a potem i tak robią roszady w samolocie. No ale cóż. W końcu nasz samolocik podrywa się w powietrze i zatacza ostry krąg nad krakowskim lotniskiem zmieniając kierunek lotu o 180 stopni.

Po trzech i pół godzinach lotu, o godzinie 14:05, mamy wylądować w Madrycie. Samolot naszego Irlandzkiego przewoźnika stopniowo zmniejsza pułap lotu przygotowując się do lądowania. Budynki i ulice Madrytu widoczne w dole odkrywają coraz więcej szczegółów. Cały czas naszym samolotem nieźle rzuca. Tuż nad płytą lotniska pilot decyduje się przerwać lądowanie i odejść na drugi krąg. Podobno dostaliśmy silny podmuch wiatru od ogona, i kontynuowanie lądowania było zbyt niebezpieczne. Zataczamy więc krąg nad Madrytem i podchodzimy jeszcze raz. Tym razem również trochę rzuca naszym pojazdem, jacyś ludzie siedzący za nami i obok nieźle panikują. Ostatecznie jednak udaje się bezpiecznie wylądować.

Barajas - port lotniczy Madrytu, to zdecydowanie nie nasze Balice. Lotnisko przystosowane jest do odprawy 70mln pasażerów rocznie. Podzielone jest na cztery terminale, a terminal T4 o powierzchni 760 000m² jest jednym z największych terminali lotniczych na świecie. My lądujemy przy T1.

Z lotniskiem Barajas a właściwie możliwością opuszczenie jego terenu związany jest jeden dziwny absurd (tak, tak, nie tylko w Polsce wymyślają takie dziwne rzeczy). Wsiadając (lub wysiadając) na stacji metra, autobusu, a podobno nawet taksówki w pobliżu lotniska, do normalnej ceny przejazdu doliczany jest tzw. suplement lotniskowy, w wysokości 3euro/os. To sporo, biorąc pod uwagę, że normalny bilet kosztuje ok. 1,5euro. 15min drogi od lotniska znajduje się druga stacja metra, wolna od suplementu lotniskowego. Postanawiamy więc przespacerować się te 15min i tam wsiąść do metra. Niestety, okazuje się, że wyjście poza teren lotniska nie jest wcale takie proste. Wszędzie ogrodzone parkingi i zakaz przejścia dla pieszych. Możliwe, że gdzieś tu da się wyjść, zresztą wcześniej czytałem właśnie, że ktoś polecał przejść się te kilka min. spacerkiem, przez jakąś kładkę itp, jednak jakoś w pobliżu nie widzę żadnego miejsca, przypominającego kładkę lub jakiekolwiek wyjście. Pytamy miejscowych, jednak też nie bardzo się orientują. Pozostaje skorzystać z metra i pogodzić się z suplementem lotniskowym.

Co jak co, ale Metro w Madrycie funkcjonuje rewelacyjnie. Stacje przesiadkowe to wielokondygnacyjne centra, gdzie z każdego poziomu odjeżdża metro w innym kierunku. Raz przechodząc przez bramkę możemy się przesiadać dowolną ilość razy bez konieczności kupna kolejnego biletu. Dopiero po wyjściu na powierzchnię nie mamy już ponownego wstępu bez kupna drugiego biletu. My decydujemy się na bilet 10cio przejazdowy dla dwóch osób za 18euro (w tym 6E to opłata za suplement lotniskowy dla 2os)

Po dotarciu na stację Legazpi dzwonię do Asi, która prowadzi nas do swojego mieszkania i pokazuje nasz pokój. Zostawiamy nasze plecaki i idziemy na miasto. Towarzyszy nam Gaetan, jej znajomy z Belgii, który dotarł tu autostopem. Mimo, że spędzamy tu tylko jedno popołudnie, Asia pokazuje nam na prawdę wiele ciekawych miejsc w Madrycie, a Gaetan zaskakuje czytając po Polsku nasz przewodnik po Dominikanie. Nie wiele z niego rozumie, ale ma naprawdę dużą motywację i talent do nauki Polskiego.

Poniżej kilka ciekawszych ujęć ze spaceru po stolicy Hiszpanii


View this post on TravelFeed for the best experience.

Comments

Sort byBest