New to Busy?

Stare Tbilisi - część 2.

14 comments

avtandil
48
2 years agoBusy5 min read

Pożegnaliśmy się w samym środku Starego Tbilisi, na ulicy Herakliusza II, w jednej z sympatycznych kafejek lub ewentualnie w kasynie. Dziś powędrujemy dalej przed siebie. Miniemy skrzyżowanie i choć będziemy szli tą samą ulicą, zmieni ona nazwę. Pożegnamy króla Herakliusza, a przywitamy się z Ioanem Szawtelim, poetą z przełomu XII i XIII wieku, autorem pochwalnej ody, zatytułowanej „Abdulmesiani” („Niewolnik Mesjaszowy”) ku czci króla Dawida Budowniczego i królowej Tamary. O klasie tego dzieła może świadczyć to, że w epilogu „Rycerza w tygrysiej skórze” wymienił je sam Rustaweli...

Ulica Szawtelego ma charakter, że tak ośmielę się to ująć, mocno kościelny. Najpierw, po prawej stronie, znajdziemy skrytą za ozdobnymi metalowymi wrotami siedzibę Patriarchatu Gruzji.
DSC09870_tonemapped.jpg

Prawie naprzeciwko – cerkiew pod wezwaniem Narodzenia NMP. Cerkiew tę najprawdopodobniej obejrzymy tylko zza ogrodzenia, chyba, że dopisze nam szczęście i furta będzie otwarta...
Jeśli nie – pójdziemy dalej przed siebie, do niewielkiego placyku. Na jego rogu, za niezbyt wysokim murem, odnajdziemy kolejny bezcenny zabytek – bazylikę Anczischati.

DSC09742_tonemapped.jpg

DSC09743_tonemapped.jpg

Bazylika jest najstarszym czynnym kościołem w Tbilisi. Najniższe części jej murów pamiętają VI w. naszej ery. To, co wyżej – również było wielokrotnie odbudowywane i (na szczęście, na krótko – przebudowywane, w XIX w. na rosyjską modłę), jednak architektonicznie jest bardzo zbliżone do pierwotnego kształtu. Już siedząc na dziedzińcu i kontemplując surową bryłę świątyni można w wyobraźni poczuć się, jak przed wiekami – co dopiero wchodząc do środka!

DSC09871_tonemapped.jpg

Cenne freski pochodzą z różnych epok. Najwięcej – z początku XIX wieku. Stanowią cenny przykład ewolucji od sztuki średniowiecza do współczesności.

DSC09872_tonemapped.jpg

DSC09875_tonemapped.jpg

Swoją nazwę kościół zawdzięcza XII-wiecznej ikonie (ხატი - chati) z monastyru w Anczi (południowa Gruzja), którą, chcąc uratować ją przed Turkami, przeniesiono tu w XVII wieku. Co prawda, obecnie świętość ta znajduje się w skarbcu Państwowego Muzeum Gruzji, a obecne w kościele ikony zostały napisane w czasach znacznie nam bliższych (w tym ikonostas w XVII wieku), ale... na nazwę wpływu to już nie miało.
Oczywiście, również i Anczischati została zamknięta w czasach radzieckich – budynek pełnił w tym czasie rolę muzeum rękodzieła. Dopiero w 1991 roku do świątyni powróciły nabożeństwa.

Gdy już nasycimy się atmosferą Anczischati, powędrujemy jeszcze dalej na północ. Od razu rzuci nam się w oczy charakterystyczna figura Wieży Zegarowej i jej niezwykłe zdobienia.

DSC09739_tonemapped.jpg

DSC09740_tonemapped.jpg

DSC09741_tonemapped.jpg

Jest to konstrukcja współczesna, związana z Teatrem Lalek Rezo Gabriadzego. Gabriadze budował swój teatr samodzielnie, przez trzydzieści lat, wykorzystując jako surowiec opuszczone budynki starej części miasta, a także te zniszczone przez trzęsienie ziemi. Sama zaś wieża pochodzi z 2011 roku. Warto zaczekać, aż zegar wybije równą godzinę – zobaczymy wtedy krótkie przedstawienie w wykonaniu figurek. Spróbujcie też się rozejrzeć, czy nigdzie w pobliżu nie ma stoiska ze świeżym sokiem owocowym! Co prawda, może w innych, mniej uczęszczanych rejonach Tbilisi da się znaleźć taniej... ale szklaneczka soku granatowego jest warta swojej ceny ;)

Tuż obok teatru znajdziemy też Muzeum Lalek oraz pomnik dozorcy. Okolica zresztą w pomniki obfituje – wychodząc na główną ulicę (Aleja Nikoloza Barataszwilego) po lewej stronie zobaczymy pomnik latarnika (skądinąd podobny do łódzkiego!),

DSC09736_tonemapped.jpg

po prawej – koło roztańczonych ludzi. Ten pomnik upamiętnia gruzińskie święto Berikaoba – pierwotnie pogańskie święto urodzaju i płodności, z którego z biegiem czasu wykształciło się charakterystyczne przedstawienie maskowe...

IMG_20161001_182443.jpg

Skręcimy aleją Barataszwilego w lewo, w kierunku zachodnim. Idąc w tamtą stronę będziemy mogli podziwiać pozostałości dawnych murów miejskich, dziś gdzieniegdzie malowniczo porośnięte zielenią:

DSC09734_tonemapped.jpg

DSC09732_tonemapped.jpg

stare budynki z przepięknymi drewnianymi balkonami:

DSC09735_tonemapped.jpg

DSC09731_tonemapped.jpg

DSC09728_tonemapped.jpg

oraz kolejne dwa pomniki – pierwszy z nich upamiętnia Ioane Petricego, filozofa-neoplatonistę z przełomu XI i XII wieku, do dziś często uważanego za najwybitniejszego filozofa średniowiecznej Gruzji.

DSC09733_tonemapped (Kopiowanie).jpg

Drugi natomiast przedstawia Szotę Kawlaszwilego – architekta, który odnowił i/lub zrekonstruował najstarsze części gruzińskiej stolicy...

DSC09729_tonemapped.jpg

Aleja Barataszwilego płynnie przechodzi w ulicę Puszkina. Tutaj, oprócz niewątpliwej atrakcji, jaką jest możliwość obejrzenia niższej części murów miejskich,

DSC09726_tonemapped.jpg

znajdziemy też godny uwagi polski akcent – sympatyczny lokal „Warszawa”, w którym, jeśli akurat najdzie nas tęsknota za Polską i jej kuchnią, będziemy mogli się poczęstować tradycyjnym... hm. Daniem to może zbyt duże słowo, ale przekąska/zakąska w pakiecie z napitkiem będzie w sam raz.

DSC09725_tonemapped.jpg

A jeśli nie zatęsknimy za polską kuchnią (w końcu nie po to przyjeżdżaliśmy do Gruzji, żeby jeść to, co w kraju mamy na co dzień...), to pójdziemy kawałek dalej, w stronę Placu Wolności i tam w Samikitno nasycimy się kuchnią gruzińską – za to na deser zawitamy do polskiej lodziarni (na samym rogu ulic Puszkina i Kote Abchaza) i zafundujemy sobie trochę pysznej ochłody w upalny dzień. Albo kupimy sobie czurczchele (o tym, jak przyrządzać te słodkie "kiełbaski" z owocowego syropu i bakalii, napiszę innym razem), których w tej okolicy sprzedaje się naprawdę wiele. Mocne zęby nie zaszkodzą!

IMG_20161001_184745.jpg

W tym miejscu pożegnamy się dziś przed wizytą na lewym brzegu Kury – dokąd zabiorę Was już niebawem!

Zdjęcia z zasobów własnych.
Link do trasy wędrówki

Comments

Sort byBest